sobota, 30 kwietnia 2016

Od Kate

Dziś wstałam bardzo wcześnie, bo ok. 4:20. Ubrałam się w codzienne rzeczy i poszłam do stajni pomóc przy oprzątaniu koni. Wyczyściłam moje dwa ukochane diabełki. Były dziś bardzo grzeczne. Mam tylko nadzieję, że dobrze zniosą podróż.
***Ok. 4 godziny później***
Wszystko było już gotowe, ja byłam ubrana w to:
Za 10 minut mieliśmy wyjeżdżać. Tak.. Tata miał zawieźć mnie do akademii. Nie wiem jak to będzie. Czy kogoś poznam? Czy mnie polubią? Ale nie teraz o tym myśleć. Teraz zastanawie mnie to , czy konie nie pozabijają się nawzajem w tej przyczepie. Robiliśmy postój co 20 minut, aby sprawdzić czy wszystko gra. Gdy było ok, jechaliśmy dalej. gdzy coś się działo wyprowadzaliśmy konie, pospacerowaliśmy, znów zapakowywanie i w drogę. Trasa zajęła nam dobre 6 godzin (razem z postojami). Koło 15:00 byliśmy już na miejscu. Tata pomógł mi wyprowadzić konie. Zaprowadziliśmy je do stajni, gdzie stajenny wskazał nam boksy. Umieściliśmy tam moje konie. Następnie tata pomógł mi się "zabrać" i wziął trochę moich bagarzy. Poszliśmy do recepcji. Gdzie ja dostałam klucze do pokoju, a tata zajął się papierkową robotą.
Gdy weszłam do pokoju, zobaczyłam dwa łóżka
-No pięknie. Będę mieć współlokatorkę.-powiedziałam do siebie, lekko zawiedzionym głosem
Zaczęłam się rozpakowywać co poszło w miarę szybko. Dla "nowej" zostawiłam ponad połowę wolnego miejsca w szafie
Kiedy skończyłam się rozpakowywać, ruszyłam do stajni.
Podeszłam do boksu mojej złośnicy i pogłaskałam ją wzdłóż szyji. Tokyo zrobił się zazdrosny i zarżał wyciągając głowę w moim kierunku. Podeszłam do niego i jego też pogłaskałam.
Nagle ktoś wszedł do stajni. Był to chłopak, czy może powinnam powiedzieć mężczyzna? W każdym razie przeszedł koło mnie jak by mnie tu nie było. Podszedł (prawdopodobnie) do swojego konia i powiedział w moim kierunku
-Może się przejedziemy?
Chwilę mnie zamurowało, bo przecież ja go nawet nie znam.
-Jesteś tu nowy?-spytałam
-Emm..-trochę się zmieszał. Pewnie nie lubi jak się odpowiada pytaniem na pytanie.-W sumie to przejechałem dwa dni temu. Trochę już poznałem tę okolicę. To jak przejedziemy się?
-Jak ty w ogóle masz na imię ?
-A ty?
-Kate-odpowiedziałam -No a ty? -spytałąm bez sekundy namysłyu

<Chłopakuuu?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz